piątek, 15 lipca 2016

Wywiad z Zbigniewem Strugałą


Zbigniew jest uczestnikiem Warsztatu w Czeszewie. Realizuje swoją dziennikarską pasję tworząc artykuły dla miesięcznika „Filantrop” oraz „WTZ", a także na portal PION.
  1. Masz w swoim otoczeniu osoby niepełnosprawne/chore? Ile tych osób jest? Jakie są to osoby w sensie osobowości/charakteru?
W moim otoczeniu jest wiele osób chorych, i niepełnosprawnych, Warsztacie, w domu gdzie rodzice zmagają z chorobami wieku podeszłego … Także wśród moich znajomych na Facebooku jest wiele osób o dużej niesprawności fizycznej. Są oni bardzo kontaktowi. W Warsztacie, którego jestem uczestnikiem, spotykam się z osobami o różnym stanie niesprawności fizycznej, psychicznej oraz intelektualnej. Każda z tych osób ma inny charakter i swoje specyficzne podejście do innych. Jedni są bardzo kontaktowi, otwarci chętnie nawiązują znajomości i można z nimi porozmawiać na każdy temat, są spokojni i pracowici…. A jeszcze inni są zamknięci w sobie, nieufni do innych osób, małomówni, podejrzliwi, mają problemy z integracją ze środowiskiem. Na to, że jedni są tacy, a drudzy tacy ma wpływ wiele czynników, przede wszystkim charakter. Myślę, że duży wpływ na psychikę i pozytywne myślenie osób niepełnosprawnych i chorych ma dom rodzice, rodzeństwo, osoby pracujące z niepełnosprawnymi, szkoła, różne placówki opiekuńcze.

  1. Jaki jest Twój stosunek do osób niepełnosprawnych? I czy zawsze tak było? Czy coś się w tym temacie u Ciebie zmieniło?
Dla mnie osoby niepełnosprawne są to normalni ludzie, tylko że potrzebujący pomocy ze strony osób sprawnych: jedni dużej, drudzy mniejszej, a inni małej lub żadnej. Zależy od stanu niesprawności i zdrowia. Ale na początku tak do roku 1989 nie znałem innych, poza sobą,  osób niepełnosprawnych. Wychowałem się w czasach kiedy w Polsce władze sprawowali komuniści…. i osoby takie jak ja przeważnie nie wychodziły z domu. Chociaż ja jak byłem mały to chodziłem z rodzicami na spacery,  ale tam gdzie nie było dużo ludzi lub wcale ich nie było. Później różnie to bywało… dopiero po roku 1990 się zmieniło, kiedy się zmienił w Polsce ustrój i zaczęły się zmiany… wtedy zacząłem z rodzicami, siostrą i bratem jeździć do miasta na zakupy, ja z tatą chodziłem przeważnie po sklepach z RTV a najbardziej lubiłem chodzić w supermarketach, nawet sam wybierałem i kupowałem sobie telewizor, wideo, wieże, odtwarzacz CD i komórkę czy komputer. Ale wielka rewolucja i zmiana myślenia u mnie zaczęła się w 1994r. jak zacząłem jeździć raz w roku na turnusy do Wągrowca, dopiero tu poznałem osoby niepełnosprawne, takie jak ja i nie tylko… to tu na turnusie poznałem wiele fajnych osób niepełnosprawnych i sprawnych, to tu zawarłem wiele przyjaźni i znajomości, tu także poznałem środowisko osób niepełnosprawnych. To że jesteśmy niepełnosprawni to nie znaczy że gorsi, jak to twierdzą niektórzy ludzie!
  1. Czy uważasz, że niepełnosprawność bądź choroba determinuje nasze życie?
Ja twierdze, że nie. Determinuje nas sposób w jaki żyjemy i pewne ograniczenia oraz bariery… Ale one są potrzebne często po to by przekraczać własne możliwości. Ty Sylwio i ja wiemy to najlepiej, prawda?  Na przykład ja, osoba o bardzo dużej niesprawności, spotykająca wiele trudności, a także upokorzeń -  jak bym nie był uparty i nie dążył do celu, to  nie pisałbym artykułów, byłbym zamknięty w sobie. Czy osiągnąłbym to, co osiągnąłem? Na pewno nie! Także można? Można, tylko trzeba chcieć…
  1. Czy uważasz, że choroba lub niepełnosprawność jest usprawiedliwieniem by nie robić nic ze swoim życiem?
Nie. Prawda, że niepełnosprawność czy ciężka choroba ogranicza pewne możliwości, ale to nie jest powód, żeby nic nie robić. Chociaż ja też czasami czuję się zrezygnowany i nic mi się nie chce, czasami niektórzy mi mówią: po co ci te wszystkie kursy, pisanie artykułów, współpraca z różnymi redakcjami pism, po co to…! Przecież jesteś osobą o dużej niepełnosprawności! A ja myślę sobie: no dobrze, mam się podać chorobie, mam zrezygnować z pisania?  Przecież to moja praca, to coś co mogę jeszcze robić.. To prawda, że mam osobę która mnie wspiera i nie mam zamiaru się podawać. Chociaż są takie osoby, które swoją niepełnosprawność lub chorobę wykorzystują, aby nic nie robić i traktują to jako wymówkę. Jeszcze jedno: są też takie osoby, które są zdrowe, ale udają choroby po to, żeby się jak najmniej na robić, i żeby mieć rentę. To jest naganne!
  1. Jakie Twoim zdaniem jest przystosowanie środowiska do osób niepełnosprawnych/chorych? Co powinno się zmienić?
Stereotypy i przepisy. Ponieważ jeszcze wiele osób uważa osoby niepełnosprawne za osoby, którym należy się tylko opieka i niewielkie pieniądze na przeżycie,  cztery ściany i nic więcej im nie potrzeba. Wielu urzędników, tych na górze, nie zna osób niepełnosprawnych, nie rozumie z jakimi barierami się spotykają i jakie problemy mają osoby niepełnosprawne, w środowisku, w miejscach publicznych, na ulicach, gdzie choćby chodniki są nie równe i mają wysokie krawężniki, niektóre budynki i sklepy są nie przystosowane dla osób poruszających na wózkach inwalidzkich. Wiem, ze w dużych miastach jest już dobrze, ale w małych miejscowościach jest najwięcej do zrobienia. I na każdym kroku ta biurokracja! Aby cokolwiek załatwić trzeba wypełnić kilkanaście różnych papierków, dokumentów i tak dalej.
  1. Jak Twoim zdaniem niepełnosprawni/chorzy radzą sobie na rynku pracy? Nie uważasz, że praca dla osób niepełnosprawnych jest trochę fikcją literacką?
Podczas moich pobytów na turnusach w Wągrowcu (1994/2007) znałem takie osoby niepełnosprawne, które naprawdę pracowały, prowadziły różne firmy, pracowały w biurach, czy w urzędach. Ale były to osoby niepełnosprawne fizycznie, miały sprawne ręce. Na przykład w Poznaniu działa kawiarnia którą prowadzą osoby niepełnosprawne intelektualnie. Myślę, że to są wyjątki. Prawda jest nieco inna, po prostu pracy jako takiej nie ma dla osób sprawnych, więc gdzie znaleźć pracę dla niepełnosprawnych? Ogłoszenia o pracę są fikcją, bo jeśli pierwszy wymogiem o prace jest orzeczenie to często praca jest taka którą może wykonywać osoba zdrowa z ”papierkiem”. Jest także praca w domu na komputer przez Internet, ale mi się wydaje, że chyba tylko dla wybranej grupy.

Dużo jest funduszy na aktywacje zawodową i przystosowanie miejsc pracy dla osób niepełnosprawnych, mi wydaje się, że marnuje się te pieniądze – osoby potem odbywają krótki staż i nadal są bezrobotne. Są też takie osoby, które są sprawne i na tyle mądre, że mogłyby pracować, ale wolą udawać niepełnosprawnych i pobierać rentę i inne świadczenia dla niepełnosprawnych.
  1. Co sądzisz o związkach osób niepełnosprawnych bądź chorych ze zdrowymi i czy uważasz, że są one ciężarem? A jeśli tak to czy to oznacza, że mają sobie odmawiać prawa do szczęścia?
Co ja sądzę o związkach osób niepełnosprawnych bądź chorych ze zdrowymi? Niektórzy ludzie twierdzą, że takie związki są ciężarem dla osoby sprawnej i że taki związek to głupota. Tu trochę prawdy jest. Ale według mnie każda osoba niepełnosprawna/chora czy sprawna i zdrowa ma prawo do intymności, miłości i szczęścia. Ja sam widziałem osoby niepełnosprawne, które były we związkach z osobami zdrowym. Na turnusach w Wągrowcu, gdzie ona niesprawna, a on sprawny lub on niesprawny, a ona sprawna. Moja koleżanka z turnusu Wągrowcu Beata wyszła za mąż za mojego kolegę Roberta, który poruszał się tylko na wózku elektrycznym, o dużej niesprawności. Z tego, co wiem mają już kilkuletnią zdrową córeczkę. Znałem też taką rodzinę, gdzie on był całkiem niepełnosprawnym ona z upośledzeniem umysłowym i mieli dwójkę własnych,  zdrowych dzieci chłopców, którzy  swoim rodzicom potrafili pomagać - ja byłem pod wrażeniem tego, co widziałem. Moi znajomi z WTZ także się pobrali,  obecnie mają zdrową córeczkę i są bardzo szczęśliwi. Takich przykładów znam wiele. Ale i tak to są wyjątki. Myślę, że jeśli ktoś porusza się na wózku, a ma sprawne ręce, jest aktywny i ma atrakcyjny wygląd to zawsze ma szansę znaleźć drugą połówkę. A osoby o dużej niesprawności niestety mają trudniej. Często zdarza się, że ktoś tylko udaje przyjaźń, z litości. Ja też kiedyś miałem bliską przyjaciółkę , którą poznałem na turnusie i tak przez kilka lat spotykaliśmy się tam  raz w roku, a w między czasie poznałem też fajną dziewczynę w Warsztacie, którą obdarzyłem uczuciem, jednak nic z tego nie wyszło i byłem wtedy bardzo załamany… i bardzo dużo czasu upłynęło zanim się z tym pogodziłem. Po kilku latach musiałem się również rozstać z moją przyjaciółką z turnusu w Wągrowcu. Potem Warsztacie poznałem miłą praktykantkę, bardzo się  zaprzyjaźniliśmy, ale nic z tego nie wyszło, bo na przeszkodzie stanęli rodzice, ona tez poznała innego chłopaka. Dlaczego ja o tym piszę? Ponieważ chcę ostrzec osoby niepełnosprawne przed zbyt pochopnymi porywami serca i nadziejami .. Chciałbym, żebyście to wszystko dobrze sobie przemyśleli. A szczególnie osoba sprawna, zanim wejdzie w taki związek. Bo zranić jest łatwo, a potem naprawić trudniej. To nie znaczy, że jestem przeciwny związkom między osobami niepełnosprawnymi, a zdrowymi, popieram je, bo też wiem co to znaczy samotność! Ale musicie to sobie mądrze przemyśleć!
  1. Co sądzisz o systemie edukacji w Polsce? Czy Twoim zdaniem jest on dostosowany do osób niepełnosprawnych bądź chorych i dlaczego?
Ja myślę, że system edukacji w Polsce nie jest zbyt dobry, ponieważ nie jest stabilny… ktoś coś tam wymyśli, potem okazuje się, że dany program nie jest dobry, potem wymyśla się nowy… i tak ciągle. Jeśli chodzi dzieci i młodzież niepełnosprawną/chorą, to program edukacyjny jest niedostosowany dla nich. Przecież wiele dzieci i młodzieży niepełnosprawnej może się uczyć w normalnych szkołach, a nie tylko w specjalnych szkołach lub zamkniętych w domach, czasami przez Internet, z dala od rówieśników, ludzi… A szkoły integracyjne się likwiduje. Jestem za szkołami integracyjnymi, bo wiem dobrze co to znaczy siedzieć w domu i nie mieć kolegów, koleżanek i przyjaciół.
  1. Co sądzisz o stosunku młodzieży do osób niepełnosprawnych bądź chorych? Czy uważasz, że młodzież jest tolerancyjna?
Trudno powiedzieć, bo to zależy od środowiska i od charakteru młodych ludzi, czasami duży wpływ ma też wychowanie, rodzina, dom, szkoła i kościół. Ja jak bywałem na turnusach w Wągrowcu, to tam spotykałem młodych ludzi, którzy chętnie podchodzili do nas, osób niepełnosprawnych, rozmawiali, pomagali nam. Chociaż znałem też i takie osoby które nie zbyt chętnie lubiły kontakty z osobami niepełnosprawnymi. Moje doświadczenia z  Warsztatu? To różnie bywa,  choć coraz więcej młodych nas odwiedza, kadra terapeutów składa się z młodych ludzi, ale to są na opiekunowie i kontakt z nimi jest taki trochę na dystans,  ale to wynika z charakteru ich pracy.  Myślę, że młodzież jest coraz bardziej tolerancyjna.
  1. W kontekście osób niepełnosprawnych/chorych jesteś za eutanazją czy nie? Czy uważasz, że osoba chora bądź niepełnosprawna ma prawo do podjęcia decyzji kończącej własne życie?
Trudne pytanie? Tak, jestem za eutanazją pomimo, że jestem osobą wierzącą.  Widziałem starsze osoby niepełnosprawne bez rąk i nóg, czy całkowicie sparaliżowane, które leżały tylko w łóżku. Są jeszcze takie osoby, które cierpią takie okropne bóle, że woleliby umrzeć. Widziałem również młode osoby niepełnosprawne, które były kompletnie niepełnosprawne i leżały w łóżkach na kółkach, niektórzy od urodzenia, jeszcze inni po różnych wypadkach i sparaliżowani, nieprzytomni, w śpiączce, pod specjalistyczną aparaturą…. Ile jest takich podobnych przypadków albo innych…   Kościół mówi, że każdy człowiek ma prawo do życia od naturalnego poczęcia, aż do naturalnej śmierci. Tak, to prawda. Myślę, że osoby dla których nie ma ratunku ani nadziei na wyzdrowienie, a choroba sprawia niewyobrażalne cierpienie powinna mieć prawo do podjęcia decyzji kończącej własne życie, oczywiście po konsultacjach z lekarzami.
  1. Co sądzisz o istnieniu Warsztatu? Jakie korzyści daje Tobie uczestnictwo w Warsztacie?
Dobrze, że taka placówka jak Warsztat Terapii Zajęciowej powstał w Czeszewie. Dzięki dobrej woli wielu ludzi Warsztat w Czeszewie działa do dziś i dobrze służy osobom niepełnosprawnym z gminy Miłosław i nie tylko. Wielu ma tu swoje miejsce na ziemi… Jeśli chodzi o mnie, to dzięki uczestnictwu w zajęciach WTZ  stałem się bardziej dowartościowanym człowiekiem. Bo to tu zacząłem pisać teksty, a w końcu artykuły do czasopism dla osób niepełnosprawnych, ,,Filantrop Naszych Czasów” i ,,Magazynu WóTeZet” oraz innych. Stałem się osobą znaną wśród osób niepełnosprawnych, z tego powodu otrzymałem wiele wyróżnień. W Warsztacie także nauczyłem się współpracować z ludźmi. Poznałem tu wielu fajnych ludzi, sprawnych i nie. Mam tu rehabilitację, fajną pracę na komputerze, z Warsztatem też dużo zwiedziłem, podróżowałem… Obecnie Warsztat stał się dla mnie drugim domem i oknem na świat, a szczególnie moja ulubiona pracownia komputerowa.
  1. Co myślisz o moim blogu? Czy uważasz, że blogi o takiej tematyce są potrzebne?
Ja bardzo rzadko wchodzę na takie blogi w Internecie. Jeśli chodzi o Twój blog Sylwio to jest super. Bardzo dobrze piszesz, i czasami poruszasz sprawy ważne dla osób niepełnosprawnych. Piszesz też o trudnościach i problemach z którymi się borykają osoby niepełnosprawne w codziennym życiu, o barierach na które się napotykamy; piszesz także o sobie i o swoich przeżyciach. To wszystko o czym piszesz jest życiowe i mądre.  Dajesz  nadzieję innym. Oby tak dalej!

Dziękuję za wywiad i pozdrawiam, Zbyszek Strugała.

Prześlij komentarz

© Colletta & Co.
Fundacja Dzieciom "Zdążyć z pomocą" KRS 0000037904 Cel szczegółowy: Sylwia Kośmider 4742 - Przekaż 1%.